W zasadzie społeczni asystenci parlamentarzystów nie mają szans na ukrycie się pod płaszczem anonimowości, bo wykazy ich nazwisk są jawne. No chyba że któryś poseł zapomni takiego wykazu sporządzić...
Wykazu nie przesłano
Na internetowej stronie posła, pod pozycją "zgłoszenia współpracowników", widnieje zapis "Wersja elektroniczna zgłoszeń nie jest jeszcze dostępna". - To oznacza, że tego wykazu nie przesłano - wyjaśnia pracownica centrum prasowego Sejmu.
- Ależ na pewno taki wykaz przekazałem 7 marca do marszałka Sejmu - zarzeka się poseł Szczygło, jednocześnie wiceminister obrony narodowej. - Nie wiem, dlaczego nie znalazł się w internecie - rozkłada ręce. I dodaje: - W sumie zgłosiłem sześć osób, w tym czterech asystentów społecznych.
Krzysztof Lisek przyznał, że do wykazu po prostu nie wstał Podobny zapis jak w przypadku posła Szczygło jest też na stronie sejmowej Krzysztofa Liska z PO. - Nie mam żadnego asystenta społecznego, więc wykazu nie przesłałem - wyjaśnia poseł Lisek. I za chwilę sam pakuje się "na minę". - Ale z innych dokumentów w Sejmie jasno wynika, że zatrudniam dwóch etatowych pracowników - zaznacza.
A ich też trzeba, panie pośle, umieścić w wykazie. Ustawa wyraźnie o tym mówi.
Z mężem raźniej
- Tyle jest tych instrukcji i rozporządzeń, że można się w nich istotnie pogubić - tłumaczy Anna Izabella Wielgosz, szefowa biura posła Stanisława Gorczycy z PO. Sama zwraca szczególną uwagę na pisma sygnowane przez marszałka Sejmu, których nie ma prawa przeoczyć. Dlatego już 20 lutego, czyli przed wejściem w życie ustawy o lobbingu, przesłała wykaz z sześcioma nazwiskami, w tym trzech asystentów społecznych. Wszyscy musieli podać poprzednie miejsce zatrudnienia, źródła dochodu przed przyjęciem tej funkcji oraz informację o ewentualnej działalności gospodarczej.
Wszyscy parlamentarzyści z naszego regionu, oprócz dwóch wspomnianych, z zadania sporządzenia wykazu asystentów i pracowników wywiązali się w marcu lub na początku kwietnia. Większość zatrudnia po jednym pracowniku w biurze, ale korzysta też z pomocy asystentów. Są to studenci, emeryci, pracownicy firm prywatnych, urzędnicy, a w przypadku posłanki Samoobrony Renaty Rochnowskiej - mąż Benedykt.
- Raźniej mi, gdy czasami jeździ ze mną w teren. A przepisy przecież tego nie zabraniają - wyjaśnia poseł Rochnowska.
Marek Książek
m.ksiazek@gazetaolsztynska.pl|||


