Zgodnie z ustawą o ochronie zwierząt z 1997 r. gminy mają obowiązek zapewnianie opieki bezdomnym zwierzętom oraz je wyłapywać
— My łapiemy psa tylko jeśli jest on agresywny, w innym przypadku tego nie robimy. Zresztą to nie są psy z naszej gminy, one są nam podrzucane— mówi wójt Przyborowski. — Mamy 21 dni na znalezienie właściciela.
Radźcie sobie sami
W efekcie w gminie Braniewo porzucone psy albo się wałęsają albo ktoś się nad nimi lituje i je przygarnia. Tak było w Róźańcu i Szylenach, gdzie mieszkańcy zajęli się pięcioma bezdomnymi czworonogami.
— Ktoś przez siatkę podrzucił mi psa, to już trzeci znajda, jednego uratowałam spod stryczka. Prosiłam gminę o pomoc, jakiekolwiek jedzenie, nie dostałam żadnej pomocy— mówi Henryka Kraszewska z Rydzówki koło Szylen. — Sąsiedzi również opiekują się tymi psami. Jeden z nich początkowo opiekował się kundelkiem, ale w końcu go wypuścił bo nie miał czym karmić. Mnie nie stać na utrzymanie tych psów, worek chleba kosztuje 10 złotych, ale co ja mogę zrobić jak z gminy nie interweniują.
— Nie zamierzam ich dokarmiać, jak ktoś opiekuje się bezdomnym psem to znaczy, że chce go przygarnąć— twierdzi wójt.
Robią tylko zdjęcie
Gmina na realizowanie ustawy ma około 6 tys. zł rocznie. Jednak w ciągu tego roku tylko jeden pies z Gronowa trafił do schroniska w Elblągu. Pozostałe psy znalazły nowy dom tylko dzięki staraniom TOZ.
— Nie otrzymaliśmy od wójta żadnej pomocy finansowej, a to przecież z Urzędu Gminy do nas dzwonią i proszą o pomoc — mówi Monika Hyńko. — Nie mogliśmy odzyskać dwudziestu paru złotych za podanie środka usypiającego do przetransportowania niebezpiecznego psa z Bemowizny. Na szczęście po tygodniu odnalazł się jego właściciel.
Zazwyczaj gdy do gminy zostanie zgłoszony problem bezpańskiego zwierzęcia pracownik gminy robi zdjęcia psom, a następnie przesyła je do TOZ. Na tym kończy się działalność gminy.
— Ludzie którzy zgodzili się tymczasowo dokarmiać i trzymać te pięć porzuconych psów powinni zbierać rachunki za leczenie, za karmę, za transport i zanieść wójtowi za biurko. Jeśli odmówi spełnienia obowiązku jaki na niego nakłada ustawa to powinno się go za to rozliczyć w sądzie— mówi Monika Hyńko.
Gmina nie ma podpisanej stałej umowy ze schroniskiem, jest ona podpisywana doraźnie.